poniedziałek, 31 lipca 2017

MOJE WŁOSY SĄ ZA DŁUGIE czyli najgorsze fryzury na mojej głowie

Witajcie!

Stwierdziłam ostatnio przeglądając różne włosowe inspiracje, że jeszcze nigdy nie poruszyłam tematu od tej strony, a byłoby o czym mówić. Pewnie większość włosomaniaczek dąży do posiadania zdrowych, długich włosów i chętnie ogląda motywujące zdjęcia. Sama również bardzo to lubiłam gdy włosy były krótsze i szczególnie zachwycałam się rozpuszczonymi pasmami do albo za kolana. Często też wśród takich inspiracji znajdowałam tutoriale fryzur, które maksymalnie zdobywały moje serce - były wystarczająco proste, żebym wykonała je sama i wyglądała efektownie. Pełna zapału brałam się do roboty i...

czułam, że przekroczyłam próg włosomaniaczego bólu a jednocześnie niestety, możliwości wykonania też akurat tego, co wpadało mi w oko:D Teoretycznie powinno mi być przy długich włosach łatwiej w kwestii fryzur. Tak przynajmniej wydawało mi się zawsze gdy byłam młodsza i nie było zbyt wielu upięć, które robiły na moich włosach efekt wow. W końcu przecież nic nie wystaje, można dużo zaplatać, a podpięcie może znacznie zmienić mój wygląd. Dziś udowodnię Wam, że krótkowłose nie powinni narzekać, bo naprawdę istnieją fajne fryzury, których im zazdroszczę:D Jesteście ciekawe z czym się męczyłam? Zapraszam do czytania!

Oto moje najuciążliwsze zmory:


1. Zawiniątko


AAA! Tyle razy męczyłam się już z tą profesjonalnie nazwaną przeze mnie fryzurą:D Pamiętam, że w liceum moja koleżanka szczególnie ją sobie upodobała i kilka razy o tym rozmawiałyśmy, więc spróbowałam i na moich włosach. Liczyłam na efekt grubszego koka, ale niestety zawsze był dość chudy, a na dodatek kucyk przekładany tyle razy(długość włosów robi swoje:D) pogłębiał odstęp między głową, a "zawiniątkiem" na tyle, że traciło to fajny wygląd. Przypinałam wtedy kok do włosów, ale jego ciężar i ciężki do ukrycia odstęp skutecznie mnie zniechęcały.

Na szczęście jest trik, który mnie ratuje i na pewno opowiem Wam o nim w poście o moich ulubionych fryzurach:))

2. Kok banan - kok francuski



Należę wraz z moją katechetką z przedszkola, panią bodajże Helenką i ulubioną aptekarką do tej wyjątkowo nielicznej grupy kobiet, które nie wstydzą się bycia fankami tego upięcia:D Strasznie mi się podoba i tyyyle razy próbowałam je zrobić, że od około 1,5 roku nawet nie próbuję, dobita, że nie umiem. To jest ten rodzaj upięcia włosów, gdy wyraźnie czuje, że moje są o jakies 20 cm zwyczajnie za długie:(



Dla podniesienia mojej motywacji z fundamentów, wstawiam drugi tutorial. Dziewczyna i tak ma dużo krótsze włosy niż ja, ale wyjątkowo długie jak na to upięcie i wyszło!


3. Bubble bun - słynna baza do kokardy



Wstawiam obrazowy tutorial dla osób, którym nazwa nic nie mówi, ale wiem, że są różne szkoły robienia tego koka i faktycznie powinien być fryzurą w 3 minuty. Podstawowa jest taka, że po zrobieniu tej pętelki, przekładamy przez nią kitkę a dopiero potem owijamy wokół podstawy koka i zaczepiamy końcówkę włosów w gumkę. Gotowe.

Wszystko byłoby naprawdę pięknie też w moim przypadku. Pętelka - nie ma problemu! Przełożyć resztę włosów przez pętelkę - wykonane! Owinąć włosy wokół podstawy koka, a potem zaczepić je o gumkę - pół godziny owijania, a potem przewracanie się z powodu tego, jak straszliwie zakończony tak kok ciągnie:D To jest na pewno fryzura, nad którą będę jakoś kombinować, ale w moim przypadku na pewno nie będzie to wersja 3 minuty:D


4. Warkoczyki z tyłu



Takie warkoczyki dłuuugo mi się podobały i wiele razy próbowałam je zrobić. Mega prosta fryzura, a dodaje uroku. Chyba, że warkoczyki są tak długie, że można by je spiąć, ale na czole, po owinięciu tyłu głowy tak jak pokazuje tutorial:D Fryzura, która wymagała znacznej modyfikacji i na pewno wyglądałaby świetnie u kogoś z krótszymi włosami!


5. Warkocz korona jednorzędowy



Kilka lat temu, jakoś przed balem na zakończenie gimnazjum, znalazłam różne zdjęcia fryzur zrobionych na włosach tej modelki. Między innymi to. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak się gimnastykowałam, żeby wykonać coś podobnego na swoich włosach gdy był krótsze niż teraz:D Dopiero po jakimś czasie zobaczyłam, że przynajmniej momentami wygląda to u niej tak, jakby miała bardzo krótkie włosy. Ściąć moich po to, by móc nosić taką fryzurę, raczej nie zamierzałam, więc zdjęcie odłożyłam "na kiedyś", ale naprawdę, nawet po tych kilku latach, nie umiem się przekonać do jakiś kilkurzędowych koron, zakończonych a'la koki, zrobionych z bardzo długich włosów i wzorem jest dla mnie właśnie ta. Może jeszcze kiedyś się przyda!:)

5. Kok na wypełniaczu z warkoczem u podstawy




To chyba najśmieszniej wyglądająca na mojej głowie fryzura:D Kiedyś kiedyś zainspirowana podobnymi tutorialami kupiłam sobie wypełniacz. Jako tako zdawałam sobie sprawę z tego, że przeważnie dziewczyny z tutoriali mają krótsze włosy, ale nie było to żadną regułą. Dzięki temu niezrażona wykonałam dokładnie taki kok jak powyżej. Hmm... Wiecie jak to jest mieć dwie głowy? Ja wiem:D Warkocz, który zrobiłam by owinąć nim podstawę koka, nie miał końca, a na koniec wyglądało to tak jakbym oprócz drugiej głowy, miała również drugą szyję...

Od tamtej pory wypełniacz używam całkiem inaczej i jeśli już, wykonuję nim kok na tej samej zasadzie jak "skarpetkowy".


Robię go też tak straszliwie rzadko, że wypełniacz spokojnie leży sobie w szufladzie większość roku.


Chciałam napisać tego posta, by pokazać osobom, z krótszymi włosami niż moje, że mają naprawdę super fryzurowe możliwości! Jest tyle prostych upięć, które można zrobić samemu i odmienić wygląd włosów. Co do mnie... Będę walczyć z nimi dalej i szukać kompromisów. Albo ewentualnie tworzyć swoje własne:D


Jestem bardzo ciekawa z jakimi upięciami Wy miewacie problemy. Może łączy nas coś więcej? A może macie jakieś swoje patenty na upięcia,  których wspomniałam?:D


*Wszystkie zdjęcia pochodzą z pinteresta

piątek, 28 lipca 2017

CO Z BLOGIEM/ CO ZE MNĄ?

Witajcie Kochani!


Postanowiłam, że w osobnym poście odniosę się do zmiany wyglądu bloga i nowego nagłówka.
Gdy założyłam cotymasznaglowie miałam 17 lat, nałogowo czytałam blogi włosomaniaczek wyszukując tych, które mają jak najdłuższe włosy, ale nie mogłam znaleźć wieeeeeeeeeelu informacji, które mnie wtedy interesowały. Budziłam się z pomysłami na tamten czas z lekka ekscentrycznymi. Wpisywałam w internet, szukałam. PUSTO

To, że nic nie znajdowałam, nie oznaczało, że nie próbowałam tych rzeczy wykonać:D Własnie w tym rzecz, ciągle komibinowałam, szczególnie w kontekście pielęgnacji włosów i stwierdziłam, że cudownie byłoby się tym dzielić.

Zmieniłam się ja i zmienia się także ten blog. Nadal bardzo lubię się z Wami dzielić moimi włosowymi i nie tylko doświadczeniami, odkryciami i inspiracjami, ale jednocześnie chciałabym wyjść trochę ponadto. Kiedyś żyłam głównie eksperymentami na włosach  i z niecierpliwością oczekiwałam mycia, żeby móc wypróbować kolejny produkt/sposób, a później się tym podzielić. Dziś włosy zajmują wciąż ważne miejsce w mojej historii i podejściu do wielu spraw, ale patrzę na to szerzej. To już nie tylko materiał do osiągania genialnych efektów i słuchania słów uznania. To coś, dzięki czemu odkryłam jak bardzo interesuje mnie jak dużą rolę w naszym zdrowiu odgrywa wybór paliwa, którym się żywimy, podejście do świata i poznawanie siebie, dzięki wszystkim doświadczeniom, które przeżywamy.

Nagłówki od tamtego czasu trochę ewoluowały, a ostatni wprowadził taki nastrój, że mój blog spokojnie mógłby zdobyć tytuł najbardziej nostalgicznego:D Stwierdziłam, że czas to zmienić. Jest energia i są chęci, więc komplet! Nowy nagłówek to nie dowód na to, że włosy bez dostępu dziennego i ogólnie pełnego światła, są zawsze pięknie lśniące, odbite od nasady i nienaganne.
Moje włosy często żyją własnym życiem. Ja tym życiem jako tako kieruję, ale nie kontroluję w stu procentach i nie chcę, bo wszystko podporządkowałabym tylko pod to by wyglądać w każdym momencie idealnie. Nie w tym rzecz:) Moje włosy pośród tych wszystkich manekinów to trochę też ja w wystylizowanym blogowym świecie:)

Osobiście nie chciałabym przebranżowić bloga. Jest i będzie o włosach. Takie miałam założenie wymyślając COTYMASZNAGLOWIE i ta myśl pozostanie niezmienna. Żeby pisarsko wyżyć się w innych tematach, pracuję nad odrębnym projektem, który powstał jakiś czas temu i pozwolił mi zdjąć z siebie uczucie, że POWINNAM coś napisać. Dziś piszę gdy naprawdę czuję, że muszę, muszę, muszę. I jest naprawdę super:) Podzielę się nim z Wami na pewno niedługo, ale póki co jest to jeszcze tajemnica. Tajemnica, przez którą nie zamierzam jednak zaniedbywać miejsca, które stworzyłam tutaj!

Chciałabym, żeby nowy wygląd tego bloga był dla Was znakiem ode mnie, że wciąż jestem, z chęcią czytam wiadomości od Was, uczestniczę w blogowym życiu, nawet gdy chwilowo milczę. Staram się dzielić tym co mi się przytrafia w jak najbardziej przystępny sposób oraz nadal jest tu to samo miejsce, co wcześniej. Nad wyglądem czuwam sama, co jest i zaletą i wadą; zdjęciom możliwe, że często daleko do blogowych ideałów, a chaos z mojej głowy, który formułuje w zdania przeplecione czasem specyficznym poczuciem humoru, nie stawiają mojego bloga, w ukochanej kategorii BLOG KOSMETYCZNY. Zresztą, recenzje kosmetyków tworzyłam z taką namiętnością, że ciężko powiedzieć, czy kiedykolwiek się do tej kategorii mógł zaliczać:D

I powiem Wam: bardzo dobrze!

Cieszę się, że trzymałam i trzymam kurs, który obrałam kilka lat temu. Cieszę się i dziękuję każdemu wierzącemu we mnie czytelnikowi z osobna, za to, że wciąż tu wpadacie i podglądacie moje poczynania.


Uściski dla Was i do usłyszenia!:))


poniedziałek, 24 lipca 2017

Inspiracje - przedziałek na środku DUŻO ZDJĘĆ!

Witajcie!

Kto by pomyślał, że 3 cm mogą robić taką różnicę i zaprogramować blogową odsiecz pomysłów w mojej głowie!:D Zapraszam Was dzisiaj na inspiracje z przedziałkami na środku i długimi grzywkami. Przeglądanie takich zdjęć samą mnie motywuje do kombinowania z obecną długością moich włosów z przodu i sposobem w jaki je układam, więc jestem podekscytowana:D 
To moje pierwsze takie zestawienie od 2 lat!

Miłego oglądania!



























Przez oczywiste względy największą uwagę w mojej sytuacji pochłonęły zdjęcia fryzur z dłuższymi włosami i na pewno chętnie pokombinuję z lekkim podnoszeniem włosów z tyłu i będę je częściej niż dotychczas falować, bo chyba tak wyglądają dla mnie najlepiej!


A które upięcia najbardziej
wpadły Wam w oko?:))



piątek, 21 lipca 2017

Przedziałek na środku - CZY WARTO? Moja historia + zdjęcia

Witajcie!

Gdy byłam mała zupełnie nie rozumiałam modelek. Nie chodziło mi w tym zawodzie nawet o czasem naprawdę dziwne stroje, które trzeba ubierać. Osoby, które mnie znają, bardzo dobrze wiedzą, że problemu nigdy nie miałam i oprócz zarabiania kiedyś stojąc w parku jako mim Pippi, w kolejnych latach chętnie spędzałam czas na dancingach dla kuracjuszy i kuracjuszek, przebrana za jedną z nich:D Ale ta fyzura... Wiecie o czym mówię?

Miałam w głowie tylko tego typu obrazy:






Nie wiem jakie zdjęcie mnie wtedy tak skrzywdziło, ale uwierzcie, trauma odnośnie przedziałka na środku głowy ciągnęła się za mną jeszcze dłuuugo:D Kojarzył mi się albo z przylizanymi do granic możliwości włosami albo ze smutno zwisającymi po dwóch stronach strąkami bez objętości. Zawsze rozumiałam to u metalowców, ale nie chciałam wyobrażać sobie siebie w podobnej fryzurze.


Na szczęście mając ok. 12 lat oglądałam "Hannah Montana". Okazało się, że można mieć przedziałek na środku i nie wyglądać jakby złapał nas chwilę temu deszcz albo jakbyśmy byli stałymi mieszkańcami krainy smutku. Właśnie przypomniało mi się, że dzięki temu serialowi w mojej 10-letniej głowie zrodził się pomysł, że chcę nauczyć się grać na gitarze... ale to historia na innego posta albo innego bloga.

Tak jak widzicie, z całą powagą, historia Miley Stewart poważnie wpłynęła na moje życie:D








Kwestie sporne o to, czy miała przedziałek w różnych miejscach i momentami był bardziej na bok, przemilczmy. To samo zróbmy z rzeszami ludzi, którzy na pewno nad tymi włosami czuwali:D Skupmy się na tym jak ułożona była ta grzywka! Pamiętam, że w tamtym czasie bardzo podobała mi się ta fryzura i kto wie, może moje zaplecze poetyckie na pół twarzy(jak nazwałam ówczesną grzywkę w poście JAK ZAPUŚCIĆ GRZYWKĘ) było jakimiś próbami dojścia do podobnego stanu?
Gdybym miała wtedy choć trochę większą wiedzę na temat dodawania objętości i zapobiegania przetłuszczaniu, myślę że szanse na lepszy wygląd grzywki byłyby duuużo większe.


zaplecze poetyckie dla tych, którzy nie widzieli:D

Potem jak wiecie, nadszedł u mnie czas przemian stricte włosomaniaczych, więc zapuszczanie zajęło pierwsze miejsce zarówno w kwestii długości jak i grzywki, na którą nie miałam pomysłu innego niż mrok...



Trafnie stwierdzone przez jedną z komentatorek ostatniego posta podobieństwo do Kuzyna Coś<3

Może to kwestia przemijających lat. A może to nie kryzys przemijania, a młodzieńczy przebłysk, że jest nudno? Bez proroczych snów i inspirujących rozmów przyszło mi na myśl, że warto byłoby odświeżyć włosy. Pierwotny pomysł był z lekka przerażający, gdy patrzę na to zdjęcie..




... czuję, że było niebezpiecznie. Miałam różne myśli, ale ostatecznie, tak jak wiecie z poprzedniego posta, nie zdecydowałam się na stworzenie klasycznej grzywki. Ponad połowę życia miałam grzywkę i wiem, że na moich włosach nie mogłaby być ona zupełnie prosta, a na myśl o części włosów, którą codziennie musiałabym opanować żeby jakoś to wyglądało, póki co mnie lekko skręca. Dodatkowo jakoś wyjątkowo w pamięć zapadły mi słowa fryzjera, na mojej ostatniej wizycie jakoś 8 lat temu, że mam dość niskie czoła i grzywkę mogę nosić, ale dobrze będzie wyglądać też odsłonięte.

Odpadały więc klasyczne rozwiązania i wtedy pomyślałam, że muszę coś zrobić bo oszaleję. Skróciłam więc grzywkę do okolic biustu(sięgała do bioder), przymierzyłam jak wyglądałaby ułożona jak zawsze, z przedziałkiem na bok. Coś mnie tknęło żeby zrobić przedziałek na środku. Tak rozdzielone włosy lekko pocieniowałyśmy przy twarzy(sięgają jakoś krócej niż do obojczyków) i rozpoczął się czas eksperymentu:D Z decyzji o skróceniu grzywki spontanicznie więc wyszła zmiana przedziałka.

Ze względu na to, że miałam duże obawy, że będę wyglądać jak mokra kurka, postanowiłam podzielić się w tym poście moimi wrażeniami z tymi z Was, które być może także się wahają:)

Trwa to wszystko już około 2 tygodnie, więc dysponuję już niepodważalnym materiałem na to, by można było wyciągnąć wnioski, szczególnie odnośnie moich obaw.





Obawy vs rzeczywistość:

1. Brak objętości

Nie wszystkie z powyższych zdjęć wykonywałam pierwszego dnia po umyciu, a na ten problem naprawdę jak widzicie, nie musiałam narzekać. Postawiłam w tej kwestii przede wszystkim na suchy szampon(w moim wypadku puder Babydream). Na drugi dzień włosy są czasem faktycznie już trochę zmęczone, ale spokojnie można je podnieść i lekko potargać, co absolutnie mi nie przeszkadza. Bardzo dobrym sposobem, który się u mnie sprawdza jest też spanie w warkoczu. Grzywka jest wtedy ładnie wywinięta i ogólnie skręt nadaję objętości całej fryzurze:)





2. Szybsze przetłuszczanie włosów najbliżej twarzy

O ile nie jest to tak martwiące przy grzywce na bok, w przypadku przedziałka na środku faktycznie może stać się problemem. Staram się temu zapobiec używając pudru na czystą skórę głowy(głównie w okolicach "rozwidlenia" mojej grzywki), tak by włosy w możliwie małej ilości miały kontakt z moją twarzą. Twarz oczywiście też lekko matuję w tych okolicach, przez co czuję, że zapewniam sobie dłuższy dystans między świeżymi włosami a przyklapem:D Gdy jest gorąco przedziałek na środku wydaje mi się rozwiązaniem, na którym szybciej widać, że włosy tracą na świeżości, więc gdy temperatura jest naprawdę męcząca, wolę póki co bezpiecznie wrócić do tego co znam i czemu ufam i przesuwam go znów trochę na bok, co dodaje grzywce objętości. Może z czasem ogarnę jakiś patent i na to;)



3. Nierówno układające się włosy

Jeśli ktoś z Was zmieniał przedziałek np. na drugą stronę, wie o czym mówię. Przez spokojnie 8 lat albo i dłużej nosiłam przedziałek po lewej stronie. Kilka razy próbowałam go zmieniać, żeby nadać włosom trochę objętości i życia, ale przeważnie kończyło się to właśnie tym, że włosy po jednej stronie miały super objętość, a po drugiej były mega przyklapnięte... Dziś uważam, że to nie był widocznie czas na takie zmiany i nie byłam dostatecznie zmotywowana by się temu przeciwstawić. Po kilku myciach włosy układają się znacznie lepiej, a na początku można je po prostu lekko podtapirować, choć w moim przypadku honorowo to przetrwałam, wedle antycznych włosomaniaczych reguł:D


Podsumowując...

Jestem mega zadowolona i podekscytowana tym, że muszę zmierzyć się z nowymi włosowymi wyzwaniami i że w końcu zdecydowałam się na zmianę, która sprawia, że serio czuję się lepiej ze swoimi "za długimi' włosami!:D W końcu moje włosy są trochę bardziej uniwersalne niż wcześniej. Grzywka jest na tyle "krótka" by podpiąć ją do góry, złapać ją z tyłu z obu stron i zrobić z niej delikatny warkoczyk, nosić ją na bok albo na dwa boki i jeszcze pewnie tysiąc innych rzeczy, które uznawałam za średnio wykonalne przy jej poprzedniej długości.

 Z mojej strony to na dziś tyle, więc...


idę sobie!


A co Wy myślicie o przedziałku na środku? Nosicie, chciałybyście a może jesteście absolutnie przeciw?:))


sobota, 15 lipca 2017

pUK pUK!

Witajcie Kochani!

Obecnie ze względu na wakacje, zmieniłam środowisko, ludzi, język, procent występowania sera w żywności, którą spożywam i najogólniej mówiąc wyjechałam:) Po zakończeniu roku akademickiego postanowiłam przed wyjazdem lekko podciąć włosy, ale nie ukrywam, że po głowie chodziły mi naprawdę szalone pomysły. Zamiast radykalnego rozwiązania stwierdziłam, że łatwiej będzie mi przy tej długości włosów wprowadzać zmiany z przodu stopniowo, dlatego zamiast obcięcia grzywki tuż przy głowie, zrobiłam to trochę inaczej, co pokażę za chwilę:D

Nie odzywałam się przez 2 miesiące, więc wypadałoby w skrócie określić gdzie i czym żyłam. Zaczynamy!

Maj rozpoczął się jak poprzedni koncertami. Zmieniła się za to kwestia preferencji - czekałam szczególnie na koncert Natalii Przybysz, Piotra Zioły(zapewne szokuję wszystkich, którzy czytali poprzednie posty:D), a wyszło z tego wszystkiego to, że i tak najlepiej bawiliśmy się na Łąki Łan. Musiałam mieć o rok więcej żeby zrozumieć o co im chodzi... a teraz sama chodzę i przed "interview" śpiewam sobie MUCHA NIE SIADA:D Działa!



Zaliczyłam w maju też po raz pierwszy udział w Gitarowym Rekordzie Guinnessa we Wrocławiu. Było naprawdę śmiesznie i ciasno:D


Niewątpliwie warto było tam być, żeby mój gryf też znalazł się na koniec w górze;)) Niestety zdjęcia takiego nie maam.

W czerwcu natomiast było też więcej nauki, załatwiania spraw ze szkoły. Zrobiłam też coś co efektami prezentuje się dzisiaj, ale to na koniec. Z moich tumblrowych zbiorów zapamiętałam z tych miesięcy głównie kilka obrazków, które potrafiły wnieść coś istotnego.






Muzycznie byłam od maja poważnie zapętlona... Głównie przerabiałam "Parsley" Julii Pietruchy, Krzysztofa Zalewskiego i Piotra, który teraz także jest ze mną. Totalne odkrycie:



Oprócz tego miałam nieprzyjemność dowiedzieć się kto zainspirował Czesława do śpiewania tyle o problemach wśród emigrantów:



Z przyczyn nadmiernego odczuwania przemijających lat i uświadomieniu sobie, że nie mam już 14 lat, obejrzałam też serial 13 powodów. Gdybym to obejrzała mając jednak tyle lat, pewnie odebrałabym to mocniej niż teraz i nie widziała kilku małych, ale z lekka absurdalnych punktów. W każdym razie mimo wszystko pomysł na serial bardzo mi się podobał i może faktycznie niektórzy obudzą się i zaczną myśleć bardziej co mówią i robią innym. Nie będę oszukiwać, że nie została mi w pamięci też jedna piosenka stamtąd...


Wróciłam też do rolek, co zaczęłam traktować jako wyrażenie artystyczne, a czasem po prostu przetrwanie:D  Poznawałam głównie dalsze okolice i weryfikowałam mapy ścieżek, po których faktycznie dobrze się jeździ.



Ale, ale...

Ze względu na to, że potrzebne są zmiany, konieczne są zmiany
pozwoliłam im nadejść stopniowo. Włosy na dzień dzisiejszy wyglądają tak:


Włosy podcięłam jak co kilka miesięcy o parę centymetrów. Kształt jest nadal lekko zachowany. Długość w zasadzie większości włosów nie uległa zmianie. Układają się teraz fajnie, końce są gęstsze i gładsze, więc nie ma na co narzekać:))

Czy pamiętacie moją grzywkę z TEGO posta?:D


Ostatnio całkowicie przestała ze mną współpracować i męczyło mnie, że jest aż tak długa. Została skrócona do okolic biustu, a przy środku lekko... użyję słowa, którego się bałam kilka lat temu:D - wycieniowana.

Na zdjęciu poniżej dokładnie widać to, na czym mi zależało. Takiej lekkości moje włosy z przodu nie doświadczały już dłuuuuugo:D




Dziękuję za uwagę i do usłyszenia!
A co słychać u Was?:)))